środa, 19 lutego 2014

Papierosy na Ceracie cz.II


Jeśli nie chcesz rzucić palenia, to przynajmniej odpowiednio zadbaj o cerę.


30% - tylu Polaków tytułuje się palaczem. Jak można się domyślić mężczyźni wyprzedzają kobiety w tej grupie, ale i one nie są takie święte. Około 20% kobiet w Polsce pali i chociaż z roku na rok coraz mniej reprezentantek płci pięknej sięga po papierosa, to nadal jest grupa, do której mogę skierować tego posta. Nie liczę biernych palaczy, ale i oni powinni pamiętać, że także są narażeni na dym tytoniowy!

O wpływie palenia na naszą cerę i dlaczego postanowiłam pożegnać się z popalaniem pisałam ostatnio TUTAJ.
Najlepszą metodą prewencyjną zmarszczek palacza jest oczywiście rzucenie nałogu. Jednak co zrobić, jeśli jednak nie chcemy z tego zrezygnować? Czy można coś zrobić?
O tym właśnie dzisiaj wam pokrótce opowiem.


poniedziałek, 3 lutego 2014

Papierosy na Ceracie cz.I:

Z każdą kolejną fajką spalamy też jakość naszej cery. Bardziej, niż nam się wydaje.

Niedawno na zajęciach rozmawialiśmy o rehabilitacji pacjenta po zawale czy przy innych chorobach sercowo-naczyniowych. Padło pytanie:
- Czy ktoś z was pali?
Siedzę cicho, bo papierosa w ustach nie miałam już od dłuższego czasu. Jednak życzliwy kolega dla urozmaicenia dyskusji szybko wskazał na mnie.
- Nie palę już od … (tutaj padła magiczna ilość tygodni, z których byłam bardzo dumna!) – szybko się wytłumaczyłam
- Dlaczego pani rzuciła? Musicie sobie uświadamiać takie rzeczy, będzie wam łatwiej rozmawiać z pacjentami.
- Bo przestały mi smakować.
Była to jedna z pierwszych odpowiedzi, która przyszła mi do głowy, ale nie jedyna. Reszta rzucających palenie znajomych jako powody podawało utrzymujący się brzydki zapach, chęć zaoszczędzenia czy ze względu na chłopaka. Co istotne, nikt nie wspomniał o miażdżycy, raku płuc czy innych jednostkach, o których mówią lekarze. Przecież jesteśmy młodzi! To nas nie dotyczy! To MNIE nie dotyczy!
Dzisiaj nie będę was straszyć przedwczesną śmiercią w męczarniach, nowotworach czy innych zjadających nas od środka potworach. Opowiem o tym drugim powodzie, dla którego postanowiłam przestać palić – zmarszczki!


piątek, 24 stycznia 2014

Natura Siberica – nie taka zmiana straszna, jak ją malują

Zmiana składu kosmetyku nie musi być dramatem dla włosomaniaczki, czego dowodzi przykład szamponu Natura Siberica.

Blogi włosomaniaczek odkryłam około półtora roku temu. Tak jak inne dotyczące pielęgnacji, wciągnęły mnie bardzo szybko. Powoli uczyłam się rytmu: recenzja, denko, nowe kosmetyki, comiesięczna aktualizacja włosowa. Nie nudziło mnie to.
Raz na jakiś czas zdarzała się TRAGEDIA, która w zaskakującym tempie obejmowała tę część blogosfery. Nie był to ani bad hair day, ani nieudana wizyta u fryzjera.
Domyślacie się o co mi chodzi?
Jako początkująca czytelniczka wyczuwałam wagę problemu, który i tak nadal pozostawał dla mnie w sferze abstrakcji. Proste emocje, których źródło bywało niezrozumiałe. Cicha rozpacz, rezygnacja a nawet irytacja i pomstowanie na producentów kosmetycznych. Nigdy nie sądziłam, że taka sytuacja spotka i mnie.
Jeden lub dwa niuanse w INCI i produkt zaczyna istnieć tylko we wspomnieniach kobiecej blogosfery. Wiecie już co mam na myśli?
Zgadza się. Zmiana składu ulubionego kosmetyku.


W dzisiejszym poście chciałabym opowiedzieć wam jak opanowałam łupież przy pomocy szamponu Natura Siberica oraz czy zmiana składów ich produktów rzeczywiście pozwoliła doświadczyć mi namiastki tragedii włosomaniaczki.


wtorek, 7 stycznia 2014

DIY: uwalniamy moce masła shea

Mariaż masła shea z dziką różą, czyli jak sprawić, by skóra pod oczami przestała spędzać sen z powiek.

Od momentu gdy zaczęłam intensywniej interesować się pielęgnacją, przyznaję, że skóra pod oczami była i myślę, że dalej jest dla mnie nie do końca poznanym terenem. O ile po innych częściach twarzy wiem czego mogę się spodziewać, czego oczekiwać po danym kosmetyku, o tyle z delikatną skórką powyżej policzków mam naprawdę problem. Czy używać kwasów? Ciężkich czy lekkich olejków? A może aptecznych kremów na opuchliznę? Otoczona tymi głuchymi pytaniami i skupiona na innych pielęgnacyjnych problemach pozostawałam przy opcji – krem do twarzy to też krem pod oczy.
Prawdopodobnie nadal zostawiłabym te okolice niedopieszczone, gdyby nie inspirujący post Italiany. Masełko shea już od pół roku leży w mojej lodówce. Od razu po zakupie zaczęłam próby stosowania go pod oczy i na powieki, ale zniechęcona konsystencją, koniecznością biegania co wieczór do lodówki szybko zrezygnowałam. W końcu robiąc przegląd swoich półproduktów kosmetycznych doszłam do wniosku, że nie będę kupować nowych specyfików, dopóki nie wykorzystam tego co mam (a przynajmniej części). Każdy powód do rozwoju kreatywności jest dobry.
I tak jak już pewnie się domyślacie, chciałabym Wam opisać prosty przepis na masełko pod oczy na bazie masła shea.


środa, 4 grudnia 2013

Jak poskromić potwora - czyli codzienna pielęgnacja Cery Tej.


Cześć, cześć, czołem!

Nigdy nie używałam tony kosmetyków. Należę do tych dziewcząt, które w gimnazjum bardzo, bardzo chciały mieć kremy do twarzy, żele i toniki (była wtedy taka seria Nivea Young!), ale mama powtarzała, że jeszcze niczego nie potrzebuję, a tylko mogę sprawę pogorszyć. Jako że byłam pełna życia, entuzjazmu i szalonych pomysłów, pielęgnacja twarzy szybko odeszła na dalszy plan. Znalazła się na tyle daleko, że poważniej zaczęłam się nad tym znowu zastanawiać dopiero na studiach! Choć początkowo nieświadoma, ale z czasem coraz bardziej celowana pielęgnacja zaczęła się u mnie od kupna olejku arganowego. Jednak o tym, myślę, że jeszcze kiedyś napiszę.
Natomiast dzisiaj chciałabym Wam pokazać moje standardowe, codzienne mazianie buźki. Cery, która nie jest idealna, a ze skłonnością do trądziku grudkowo-krostkowego. Chyba mieszana, choć w ostatnim czasie bardziej w kierunku przesuszonej.

RANO, po przebudzeniu




Z reguły wstaję około 6:00 i już po 7:00 muszę biec na tramwaj, więc nie mam zbyt wiele czasu. Łącznie cały etap mycia, kremowania i pseudo-make-up’u zajmuje mi góra 15-20 minut.


PO POŁUDNIU



Jeśli już nigdzie nie wychodzę tego dnia, przemywam twarz płynem micelarnym BeBeauty tak zachwalanym w internecie. Niestety do demakijażu oczu całkowicie się nie nadaje, bo szczypie mnie w oczy.

WIECZOREM




MARION delikatny płyn do demakijażu oczu, dwufazowy – ten płyn świetnie sprawdzał się u mnie do demakijażu oczu. Nie zostawiał resztek tuszu i nie podrażniał oczu, no miodzio!. Dobrze przeczytałyście, "sprawdzał" w czasie przeszłym, bo przez ostatnie kilka dni powoduje u mnie pieczenie skóry pod oczami. Weird. Przynajmniej przez jakiś czas się nadał.

Mydło Aleppo 25% - trzeba mu to przyznać, na zdjęciach i w rzeczywistości nie wygląda zachęcająco. Stosuję go od roku i jest podstawą codziennego oczyszczania. 

Szczoteczka do twarzy Clarisonic Mia – używam jej od miesiąca, może trochę dłużej. Wcześniej uważałam, że jest to całkowicie zbędny gadżet. Teraz? 4 dni bez niej i czuję się jakbym miała 2 cm brudu na twarzy i szykujące się do wyjścia na zewnątrz gulo-pryszcze (tak, tak, to je najbardziej uwielbiamy). Na pewno napiszę o niej więcej.

Hydrolat różany – uważam że wieczorny rytuał mógłby odbyć się i bez tego punktu, ale lubię jego zapach i przyjemny chłodzący efekt (wynikający z trzymania butelki w lodówce). Mój pochodzi z ZSK.




Czasami (więc do daily routine się nie kwalifikuje) gdy sobie przypomnę, punktowo na zmiany zaplane: 



I to chyba na tyle. Taka pielęgnacja jest w stanie zapewnić mi kontrolę nad buzią. Ale twarzy nie wybieramy :D i są dni, kiedy się buntuje i wygląda całkowicie inaczej niż chciałaby właścicielka.

Raz na jakiś czas potrzebuję spisać codzienne rytuały. Chociażby po to by ocenić czy potrzebuję czegoś jeszcze, albo czy mogę lub powinnam coś wyeliminować. Wiem, że brakuje mi jakiegoś kremu/serum/toniku z antyoksydantami. Przeglądam blogi, sklepy, opinie i powoli przymierzam się do serum z olejową witaminą C z Biochemii Urody KLIK i  toniku z glukonolaktonem z kolorówki KLIK.

Jak wygląda Wasza pielęgnacja? I czy polecacie jakiś tonik lub serum z antyoksydantami?

Pozdrawiam!
Ada

P.S. Myślę, że zrobiłam dzisiaj najlepszy koktajl! Dojrzałe mango z sokiem z jednej pomarańczy. Nie wierzę, że coś może być tak dobre!

poniedziałek, 25 listopada 2013

Tonujący krem z filtrem - BIODERMA, Photoderm AR SPF 50+/UVA 33


Każdy poważniejszy zakup kosmetyczny (a większość za takie uważam!) zaczynam od przewrócenia do góry nogami całego internetu w poszukiwaniu opinii na temat danego produktu. Czy ma szanse sprawdzić się na mojej cerze? Czy to co jest napisane na opakowaniu ma swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości? Czy faktycznie tego potrzebuję? Dlatego dzisiaj, rozpoczynając swój wkład w kosmetyczny chaos internetowy, chciałabym opowiedzieć jak spisuje się u mnie krem z filtrem Bioderma, Photoderm AR SPF 50+, który stosuję już od około miesiąca.