środa, 4 grudnia 2013

Jak poskromić potwora - czyli codzienna pielęgnacja Cery Tej.


Cześć, cześć, czołem!

Nigdy nie używałam tony kosmetyków. Należę do tych dziewcząt, które w gimnazjum bardzo, bardzo chciały mieć kremy do twarzy, żele i toniki (była wtedy taka seria Nivea Young!), ale mama powtarzała, że jeszcze niczego nie potrzebuję, a tylko mogę sprawę pogorszyć. Jako że byłam pełna życia, entuzjazmu i szalonych pomysłów, pielęgnacja twarzy szybko odeszła na dalszy plan. Znalazła się na tyle daleko, że poważniej zaczęłam się nad tym znowu zastanawiać dopiero na studiach! Choć początkowo nieświadoma, ale z czasem coraz bardziej celowana pielęgnacja zaczęła się u mnie od kupna olejku arganowego. Jednak o tym, myślę, że jeszcze kiedyś napiszę.
Natomiast dzisiaj chciałabym Wam pokazać moje standardowe, codzienne mazianie buźki. Cery, która nie jest idealna, a ze skłonnością do trądziku grudkowo-krostkowego. Chyba mieszana, choć w ostatnim czasie bardziej w kierunku przesuszonej.

RANO, po przebudzeniu




Z reguły wstaję około 6:00 i już po 7:00 muszę biec na tramwaj, więc nie mam zbyt wiele czasu. Łącznie cały etap mycia, kremowania i pseudo-make-up’u zajmuje mi góra 15-20 minut.


PO POŁUDNIU



Jeśli już nigdzie nie wychodzę tego dnia, przemywam twarz płynem micelarnym BeBeauty tak zachwalanym w internecie. Niestety do demakijażu oczu całkowicie się nie nadaje, bo szczypie mnie w oczy.

WIECZOREM




MARION delikatny płyn do demakijażu oczu, dwufazowy – ten płyn świetnie sprawdzał się u mnie do demakijażu oczu. Nie zostawiał resztek tuszu i nie podrażniał oczu, no miodzio!. Dobrze przeczytałyście, "sprawdzał" w czasie przeszłym, bo przez ostatnie kilka dni powoduje u mnie pieczenie skóry pod oczami. Weird. Przynajmniej przez jakiś czas się nadał.

Mydło Aleppo 25% - trzeba mu to przyznać, na zdjęciach i w rzeczywistości nie wygląda zachęcająco. Stosuję go od roku i jest podstawą codziennego oczyszczania. 

Szczoteczka do twarzy Clarisonic Mia – używam jej od miesiąca, może trochę dłużej. Wcześniej uważałam, że jest to całkowicie zbędny gadżet. Teraz? 4 dni bez niej i czuję się jakbym miała 2 cm brudu na twarzy i szykujące się do wyjścia na zewnątrz gulo-pryszcze (tak, tak, to je najbardziej uwielbiamy). Na pewno napiszę o niej więcej.

Hydrolat różany – uważam że wieczorny rytuał mógłby odbyć się i bez tego punktu, ale lubię jego zapach i przyjemny chłodzący efekt (wynikający z trzymania butelki w lodówce). Mój pochodzi z ZSK.




Czasami (więc do daily routine się nie kwalifikuje) gdy sobie przypomnę, punktowo na zmiany zaplane: 



I to chyba na tyle. Taka pielęgnacja jest w stanie zapewnić mi kontrolę nad buzią. Ale twarzy nie wybieramy :D i są dni, kiedy się buntuje i wygląda całkowicie inaczej niż chciałaby właścicielka.

Raz na jakiś czas potrzebuję spisać codzienne rytuały. Chociażby po to by ocenić czy potrzebuję czegoś jeszcze, albo czy mogę lub powinnam coś wyeliminować. Wiem, że brakuje mi jakiegoś kremu/serum/toniku z antyoksydantami. Przeglądam blogi, sklepy, opinie i powoli przymierzam się do serum z olejową witaminą C z Biochemii Urody KLIK i  toniku z glukonolaktonem z kolorówki KLIK.

Jak wygląda Wasza pielęgnacja? I czy polecacie jakiś tonik lub serum z antyoksydantami?

Pozdrawiam!
Ada

P.S. Myślę, że zrobiłam dzisiaj najlepszy koktajl! Dojrzałe mango z sokiem z jednej pomarańczy. Nie wierzę, że coś może być tak dobre!

4 komentarze:

  1. Clarisonic Mia, ile ja bym za nią dała. Niestety nie zanosi się żebym w najbliższym czasie miała fundusze na jej zakup, ale może w dalekiej przyszłości będę miała okazję ją nabyć.
    Używam wielu olejów i mydła aleppo, jednak nie znam większości produktów, które pokazujesz.
    Serum z antyoksydantami robię sama, też wykorzystuję witaminę C jednak nie w formie olejowej, a takiej zwykłej rozpuszczalnej w wodzie. Z gotowych nie umiem nic polecić. Wiele osób chwali Flavo C, ale jego cena jest dość wysoka. Samodzielne wykonywanie kosmetyków tego typu jest znacznie bardziej opłacalne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam szczęście z tą szczoteczką. Moja współlokatorka kupiła rok temu w USA, a ja na ebay'u dokupiłam tylko wymienną końcówkę ;). Jednak przyznaję, gdy każda z nas rozejdzie się kiedyś w stronę swojej własnej (a nie wspólnej) łazienki, zacznę zbierać na Clarisonica.

      Usuń
  2. słyszałam dużo dobrego o maści cynkowej :), ciekawe czy u mnie by się sprawdziła...
    widzę, że jeszcze niewiele wpisów, ale wyglądają bardzo profesjonalnie :)
    powodzenia w blogowaniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tanie to i dostępne w każdej aptece, grzech nie spróbować. Polecam na otarcia albo małe oparzenia - mniejsze prawdopodobieństwo powstania brzydkiej blizny.
      Dziękuję :)

      Usuń